Msza św. w intencji Ojczyzny i Żołnierzy Wyklętych oraz prezentacja inskrypcji z katowni Urzędu Bezpieczeństwa

Msza św. w intencji Ojczyzny i Żołnierzy Wyklętych oraz prezentacja inskrypcji z katowni Urzędu Bezpieczeństwa

10 marca w Radzyniu Podlaskim: Msza św. w intencji Ojczyzny i Żołnierzy Wyklętych oraz prezentacja inskrypcji z katowni Urzędu Bezpieczeństwa W kościele pw. Błogosławionych Męczenników Podlaskich w Radzyniu 10 marca, jak każdego miesiąca, sprawowana była Msza św. w intencji Ojczyzny. Tym razem tematem wiodącym modlitwy była ofiara Żołnierzy Wyklętych. Po Eucharystii w sali parafialnej prof. Dariusz Magier zaprezentował najnowsze ustalenia dotyczące Żołnierzy Wyklętych z Radzynia Podlaskiego i powiatu radzyńskiego więzionych w radzyńskiej katowni UB. Koncelebrze Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił proboszcz parafii – ks. Kan. Henryk Och. Nawiązując do słów Ewangelii wskazał, że Niezłomni byli poniżani przez nieludzki system komunistyczny, który nie tylko chciał ich unicestwić fizycznie, ale i zgładzić pamięć o nich. Teraz są “wywyższani” przez przywracanie pamięci historycznej i ich zasług w walce o niepodległość Ojczyzny. – Również obecnie Polska nie jest wolna od tych, co mają nadzieję, że stary system wróci. Walka trwa, naszą odpowiedzią niech będzie modlitwa: różaniec, Krucjata Różańcowa, Msza za Ojczyznę. Kapłan wspomniał rozmowę z krewnym zabitego w Lasach Drelowskich Żołnierza Wyklętego. – Nie daj Boże, żebyśmy zdradzili Polskę, żebyśmy oddali ją w ręce zdrajców – mówił mężczyzna. Na zakończenie homilii ks. Henryk Och wezwał do modlitwy za poległych i o przyszłość Ojczyzny – jej wierność Bogu i Matce Bożej. Marian Szymański odczytał swój wiersz poświęcony Żołnierzom Wyklętym. Uroczystość w kościele zakończyła się modlitwą różańcową w intencji Ojczyzny i Żołnierzy Wyklętych oraz ucałowaniem relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Po Mszy odbyło się spotkanie z prof. Dariuszem Magierem i Pawłem Żochowskim – autorami prezentacji “Inskrypcje Żołnierzy Wyklętych na ścianach aresztu UB w Radzyniu Podlaskim”. Do połowy 2019 r. w budynku dawnego aresztu Gestapo i Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego znajdowało się 9 mieszkań zajętych przez lokatorów. – Dzięki stanowczym, acz delikatnym działaniom burmistrza lokatorzy zostali przeniesieni, pomieszczenia zostały opróżnione. Odsłonięte ściany można było sfotografować centymetr po centymetrze, udokumentować inskrypcje pozostawione przez aresztowanych na ścianach wszystkich cel – mówił autor opracowania naukowego, który przyporządkował inskrypcje do poszczególnych członków podziemia antykomunistycznego, zrzeszonych w lokalnych strukturach AK, NSZ I WiN. Napisy sfotografował Paweł Żochowski, Dariusz Magier opracował je naukowo. W ten sposób powstał katalog ponad 400 fotografii, na których widnieje 254 odczytanych inskrypcji, powstałych w okresie od 2 września 1944 r. do 25 listopada 1950 r., a więc w czasie funkcjonowania w tym miejscu Urzędu Bezpieczeństwa. Badania dokumentacji przechowywanej w IPN (setek teczek m.in. dokumentów administracyjnych, akt śledztw, personelu zatrudnionego w UB), pozwoliły ustalić, że w radzyńskim areszcie śledczym w latach 1944-54 przebywało 1790 więźniów, z których 450 (25%) stanowili członkowie podziemia antykomunistycznego (AK, WiN i NSZ). W przypadku 398 osób udało się ustalić dane personalne. Pozostałych 1340 więźniów zostało zakwalifikowanych przez UB jako dezerterzy z Ludowego Wojska Polskiego, a także „szpiedzy, dywersanci, sabotażyści, obszarnicy i faszyści”. – Oczywiście nie było to prawdą. Takie określenia stosowano wobec osób, które nie godziły się na narzuconą nam władzę komunistyczną – wyjaśniał Dariusz Magier. Spośród więzionych w radzyńskiej katowni Żołnierzy Wyklętych 22 osoby utrwaliły swoje imiona i nazwiska na ścianach cel aresztu śledczego. Fotografie tych napisów z podaniem imienia, nazwiska, przynależności organizacyjnej, daty aresztowania znalazły się na zaprezentowanych slajdach. Jak wyjaśniał Dariusz Magier, choć przez radzyński areszt UP przewinęło się cała kadra dowódcza AK i potem WiN ówczesnego powiatu radzyńskiego, na ścianach nie znajdziemy nazwisk dowódców, zapewne ze względu na to, że mieli oni wpojone zasady konspiracji. Prelegent przedstawił również inskrypcje z dramatycznymi modlitwami i sentencjami.Napisy są w większości wydrapane w cegłach, w cegłach pobielonych (najbardziej widoczne), w tynku, ale są także napisy wykonane ołówkiem, a nawet…kredą. Wszystkie ocalały. Uczestnicy spotkania pytali prelegenta m.in. o to, dlaczego nie zostały one zniszczone, pokryte tynkiem przez UB. – To jest zagadka – dlaczego ci barbarzyńcy nie zatynkowali tego, nie zatarli śladów swojej zbrodni. Według mnie tak się stało, bo ówczesne władze były przekonane o tym, że robią dobrze, że racja jest po ich stronie, a więźniowie rzeczywiście są „bandytami”. Oni się do dziś tym chlubią, są z tego dumni . Czy ktoś słyszał o nawróconym ubeku?– pytał prof. Dariusz Magier.

Dodaj komentarz